Toskania w kuchni…

DSC_8351

To przede wszystkim proste dania ze składników powszechnie dostępnych w każdym szanującym się włoskim domu…Dominują warzywa, ryby, owoce no i oczywiście chleb…Chleb jest podawany wszędzie i do wszystkiego …musze przyznać, że dość długo zajęło nam przyzwyczajenie się do jego smaku gdyż nie zawiera nawet grama soli…Jak głosi legenda podczas walk między miastami-państwami Piza, jako jedyne miasto z dostępem do morza, nałożyła na sól tak wielki podatek, że inne miasta, w ramach protestu, postanowiły zrezygnować z dodawania jej do potraw i chleba…dzisiaj uważa się, że wyszło to wszystkim tylko na zdrowie a nie solony chleb pozwala lepiej wydobyć smak potraw a nawet go wyostrza…

DSC_8341

A teraz kontrowersyjnie i prosto z mostu….nas kuchnia w Toskanii nie zachwyciła …może mieliśmy pecha i nie trafiliśmy tam gdzie trzeba, może kucharz miał zły dzień, no może w końcu oczekiwałam zbyt wiele…no ale gdzie jak nie tutaj – ojczyźnie tiramisu i tagliatelle- nasze kubki smakowe powinny zostać dopieszczone do ostatniego kęsa… Nic takiego się jednak nie stało…Mam w zwyczaju podróżować ze smakiem tzn. bardzo rzetelnie przygotowuję się przed wyjazdem z tego w czym dany region, kraj się specjalizuje i konsekwentnie, już na miejscu szukam gdzie to danie jest egzekwowane w najlepszy z możliwych sposób…potrafię z uporem maniaka, do bólu krążyć po mieście z adresem restauracji, która serwuje najlepsze tiramisu, ravioli czy risotto…nie inaczej było i tym razem …niestety, poza kilkoma wyjątkami (patrz: mała restauracyjka w Sienie serwująca najlepszą ribollitę – zupę z fasoli – jaka jadłam, czy bardzo przyzwoite ravioli ze szpinakiem ) potrawy, które zamawialiśmy były mocno przeciętne…Sprawy nie ułatwiał być może fakt, że jeśli chodzi o ocenę walorów smakowych dania jestem bezwzględna i nie idę na żadne kompromisy czy półśrodki…musi być smaczne i już… Wiem, że za dobre tiramisu dałabym się pokroić…Niestety coraz częściej restauracje stawiają na ilość nie na jakość…i koniec końców okazuję się że to nasze domowe, robione przez nas samych okazuje się o niebo lepsze od tego serwowanego w lokalu…Ktoś mi kiedyś powiedział, że najgorsze Tiramisu jadł właśnie we Włoszech…coś musi być więc na rzeczy…

DSC_8359

Ale dość biadolenia… żeby nie było, że tylko zrzędzę opowiem co nas zachwyciło i nie mam zamiaru tutaj jakoś wyjątkowo silić się na oryginalność- a mianowicie: gelato – pochłaniane wręcz w nieziemskich ilościach, piwo Moretti- szczególnie to jabłkowe, oliwa z oliwek, cappuccino no i mnie osobiście – śniadania i scamorza, scamorza i śniadania, serwowane przez Lindę i Marzię…scamorza to nic innego jak ser krowi, występujący zarówno w wersji wędzonej (affumicate) jak i tak zwanej młodej – nie wędzonej… Dla wielbicieli oscypkowych smaków pozycja obowiązkowa…Nasze włoskie opiekunki każdego ranka dwoiły się i troiły aby nas zaskoczyć coraz to nowymi specjałami… chętnie też o nich opowiadały a im większe wykazywaliśmy zainteresowanie tym bardziej ochoczo uchylały rąbka tajemnicy…no ale o ile łatwiej jest wyczarować coś pysznego jeśli ma się pod nosem taaaaki ogród…Ogród wypełniony po brzegi pomidorami, figami, oliwkami i cytrusami wszelkiej maści, dodatkowo skąpany promieniami słonecznymi od rana do wieczora…

DSC_8828

DSC_8829

DSC_8358

DSC_8238

 

… Cudowne, słodkie jak miód figi jeszcze długo po powrocie śniły mi się po nocach i o ile tego smaku nie mogę sobie w domu niestety odtworzyć o tyle smak mojego kolejnego włoskiego uzależnienia – Cantucci – a i owszem…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s