Bella Florencja – wyświechtany slogan???

Nic podobnego.. Jest piękna, urzekająca, olśniewająca i nie dziwię się, że ludzie zakochują się w niej od pierwszego wejrzenia… Ale potrafi też być przytłaczająca, przeładowana i rozdeptana do granic ludzkiej wytrzymałości…Ludzie z całego świata podążają do Florencji  z nadzieją, że w ciszy i skupieniu dane im będzie obcowanie ze sztuka i to tą pisaną przez wielkie „S” Galeria Uffizi, Katedra Santa Maria del Fiore, Santa Maria Novella – można by wymieniać w nieskończoność…i co??? I niestety czeka ich wielki rozczarowanie. Nagle okazuje się, że na ten sam pomysł wpadło tego samego dnia 50 tysięcy innych ludzi i nici z ciszy i skupienia…ba, nici nawet z głośnego rzucenia okiem na te wszystkie wspaniałe eksponaty bo po prostu zostajemy rozdeptani już w przedbiegach…i tracimy ochotę na całe to zwiedzanie, udajemy się do pobliskiego parku przede wszystkim po to by ukoić skołatane nerwy albowiem przez ostatnie 3 godziny próbowało się nie zgubić naszej pociechy w tym dzikim tłumie…Nie zrozumcie mnie źle,to nie tak, że nie spodziewaliśmy się tłumu turystów ale co innego spodziewać się a co innego tego doświadczyć i choć Florencja jest przepiękna i w „sprzyjających okolicznościach fauny i flory” magiczna to następnym razem wrócimy tam w listopadzie i to o 4 rano 😉 oto co o Florencji napisał w „Ani tu, ani tam” Bill Bryson, autor bestsellerowych książek podróżniczych…Nigdy nie czytajcie ich w miejscach publicznych bo zostaniecie uznani za normalnych inaczej…Wybuchy niekontrolowanego śmiechu gwarantowane…

„Poszedłem do Uffizich, na Piazza della Signoria i tak dalej – wszędzie to samo, tłumy ludzi, prawie sami cudzoziemcy, snujący się ulicami i depczący sobie nawzajem po nogach, wiecznie zapatrzeni w coś położonego około sześciu metrów nad ziemią. Na co oni się tak gapią?…Ile osób potrafi przyjąć jedno miasto? Oto pewna statystyczna ciekawostka: w 1951 roku, kiedy się urodziłem, międzynarodowe linie lotnicze przewiozły siedem milionów pasażerów, czyli tyle , ile dzisiaj lata na Hawaje. W wielu atrakcyjnych turystycznie miastach Europy liczba przyjezdnych jest większa niż liczba mieszkańców. Dla Florencji proporcja ta wynosi 14:1 w skali roku. Jak miasto może prowadzić w miarę normalne życie przy takiej inwazji? Nie może i kropka. Oczywiście pomstowanie na turystów ma w sobie sporo obłudy, jeśli jest się jednym z nich, ale nie uciekniemy od faktu, że masowa turystyka sama niszczy swoją rację bytu….We Florencji skutki tego zjawiska nigdzie nie są bardziej widoczne niż na Ponte Vecchio, zabudowanym sklepami moście przez Arno. 20 lat temu na Ponte Vecchio urzędowali złotnicy i jubilerzy i nawet w sierpniu było tutaj dostatecznie spokojnie, aby dało się zrobić zdjęcie znajomego siedzącego na barierce. Dzisiaj panuje tam taki ścisk jak na pokładzie „Lusitanii” po ogłoszeniu alarmu torpedowego.Imigranci z Senegalu sprzedają tandetną biżuterię i podróbki Louisa Vuittona rozłożone na kocach albo kawałkach czarnego aksamitu. Tłumy przepychających się między nimi turystów są wprost nieprawdopodobne. Przejście na drugą stronę zajeło mi pół godziny i przez resztę tygodnia już więcej nie próbowałem….”

I tym pozytywnym akcentem rozpoczynam cykl reportaży dotyczących podróży po Toskanii jaką odbyliśmy w 2015 roku…wybaczcie ale tym razem pominę praktyczne informacje (w owym czasie nawet przez myśl mi nie przeszło, że powrócę do blogowania więc i ceny biletów jakoś tak mi umknęły…obiecuję poprawę i już z najbliższego wyjazdu podam dokładne co? jak? gdzie? za ilę? i czy warto :))

DSC_8624

DSC_8614

n
muszę przyznać, że Ponte Vecchio znacznie lepiej prezentuje się widziane z daleka niż z bliska, z prostej przyczyny – z bliska nie widać nic poza morzem głów 🙂

DSC_8660

Alessandro Dari zasługuje na osobny wpis…przekraczając próg jego pracowni dosłownie przepadliśmy z kretesem…odkryta przypadkiem na jednej z bocznych uliczek, stała się naszym subiektywnym „must see” we Florencji…

sztuka
zaczęło się od znalezienia jednego niewinnego obrazka na ścianie, potem drugiego, trzeciego i nie wiedzieć kiedy zrobiła nam się cała galeria…
DSC_8630
Santa Maria del Fiore
DSC_8674
na kompletnym laiku, który nie odróżnia farb akrylowych od akwarelowych (patrz: ja ;)) robi wrażenie, a że niedaleko pada jabłko od jabłoni to z 5 minutowego odpoczynku na krawężniku zrobiło się nagle pół godziny…

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s