Słomiany zapał

no i apiać od nowa, jak mawia moja mama…tak, wiem, konsekwencja nie jest moją mocną stroną ale naprawdę żal mi tych wszystkich wspomnień, które wylatują z głowy jak kamfora, żal tych wszystkich zdjęć, które zapomniane leża na dnie twardego dysku komputera, żal tych wszystkich zjedzonych kaszott, słodkości, curry, którymi mogłabym się podzielić bo naprawdę były tego warte a tylko z powodu mojego „niechcenia” nie ujrzały światła dziennego… dlatego wróciłam …dla siebie i dla mojej córki, która może kiedyś tu zajrzy i być może zechce nawet coś przeczytać…;)
Przyszedł czas żeby powiedzieć sobie to w końcu głośno i wyraźnie…jestem podróżoholikiem!!! koniec i kropka a nawet trzy…jedni czytają książki (żeby nie było -też czytam 🙂 fanka Webooka do grobowej deski – pozdrawiam Cię Aniu), inni namiętnie gotują (żeby nie było- też gotuję, zagniatam, ugniatam , siekam i przyprawiam…oooo, tak dużo przyprawiam), jeszcze inni fotografują (http://www.mammamija.pl/ – moja estetyka), a my wszystkie pieniądze przelatujemy, że nazwę to tak obrazowo 😉 powiem więcej a mianowicie nasze życie kręci się od wyjazdu do wyjazdu a właściwie od promocji do promocji…tak, tak moi drodzy, jestem mistrzem zachęcania, przekonywania, uzasadniania a w dalszej kolejności planowania, wynajdywania,realizowania i pakowania.. to ostatnie doprowadziłam do perfekcjii i obecnie jestem na etapie możliwości spakownia w godzinę całego naszego majątku (niezbędnego w czasie podróży rzecz jasna ;)) ale powiem wam jedno, mam szczęście – wróć- jestem szczęśliwa bo dzielę życię z osobą, dla której nie ma rzeczy niemożliwych a przy tym tak zgodnej i ciekawej świata, że akceptującej nawet największą ekstrawagancję podróżniczą…Gruzja? – no pewnie, dlaczego nie, tanio a jak pięknie!…Nepal? ooo, zawsze marzyłem o Himalajach…Japonia? – wiesz? – koniecznie musimy wejść na Fuji jak już tam będziemy…widzicie! bez gderania, bez walki, bez „Jezu, no znowu musimy się pakować??” …każdy ma inne priorytety…my mamy pusta szafę (no bo ileż można zmieścić do plecaka 45 litrowego???no ile??? ) ale za to zawsze bilet w zanadrzu…i o tym będzie ten blog…głównie o tym 🙂

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s